30 kwietnia 2026

Artystyczny tekst

Powoli mam już wszystkiego dosyć. 

Słonce łzy wylewane co noc w poduszkę. 

Odwieczna walka z samą sobą i ze swoimi największymi słabościami. 

Przytłaczający strach przed wyjściem do innych ludzi i niewidzialne ostrze w gardle, które boli przy każdym oddechu. 

Nie mam już siły by wstać rano. Największą ulgę przynosi mi upragniony sen. 

Zamykam w sobie uczucia, ale ona zamiast znikać- przeradzają się w jeszcze większy ból. 

Nikt o tym nie wie...

W dzień jestem wesołą, pogodną dziewczyną, która cieszy się z byle głupoty. 

A nocą? 

Nocą umieram z bólu psychicznego, który nie pozwala mi spokojnie zasnąć. 

Chciałabym mieć w końcu chociaż jeden dzień spokoju. 

Jeden dzień pełen prawdziwego uśmiechu i szczęścia. 


Nie radzę sobie już nawet z obowiązkami. 

Próbuje mieć najlepsze oceny, żeby rodzice byli ze mnie dumni. 

Staram się im pomóc we wszystkim, chociaż tak często brakuje mi sił. 

Często powstrzymuje łzy, żeby nikt nie widział, jak słaba jestem. 

Nie jestem dobrą córką. 

Nie jestem dobrą przyjaciółką. 

Nie umiem dać dobrej rady. 

Często znikam bez słowa, bo nie daje rady już sama ze sobą. 


Chciałabym, żeby chociaż raz ktoś był ze mnie dumny. 

Żeby łzy wreszcie nie kreśliły dróg na moich policzkach. 

Żeby w końcu żyletki nie kusiły swoim ostrzem. 

Chciałabym jeden dzień bez myślenia o problemach i trudnościach. 

Jeden dzień, w którym cieszyłabym się z tego, że żyje. 

Dzień, w którym mogłabym być sobą. 

Chociaż jeden, normalny dzień....

28 kwietnia 2026

Artystyczny list do ukochanego

 Kochany! 

Poznaliśmy się przez zwykły przypadek, ale ja wciąż będę pamiętać ten dzień, który odmienił moje życie. Wciąż pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałam Twój głos. Był taki miły i delikatny... 
Wtedy nie wiedziałam, że będziesz dla mnie aż tyle znaczył. Pisaliśmy ze sobą bardzo krótko, ale ja za każdym razem miałam wrażenie, jakbyśmy znali się od lat. A przecież dopiero kilka tygodni temu dowiedzieliśmy się o swoim istnieniu... 

Zawsze byłeś przy mnie, gdy tylko tego potrzebowałam. Wspierałeś mnie w trudnych chwilach i nie pozwalałeś się poddać. Poznałeś wszystkie moje zalety ale również i wady. Podzieliłam się z Tobą moimi lękami, pasjami, słabościami. Opowiedziałam Ci  o mojej przeszłości, która nie raz wbijała mi nóż w serce.

Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile razy sprawiłeś, że mój dzień był lepszy. Wywoływałeś uśmiech na mojej twarzy i ocierałeś łzy, chociaż zawsze byłeś tak daleko. Nadal nie wiem dlaczego Ci, aż tak zaufałam. Może to była intuicja? I pewność, że jesteś inny niż wszyscy? A może po prostu moja głupota i naiwność? 

Nieświadomie oddałam Ci moje połamane serce. A ty je tak pięknie poskładałeś i posklejałeś. Byłeś, jak mój anioł stróż, który zawsze stał z boku. Właśnie...Byłeś...

Teraz coraz bardziej się od siebie oddalamy. Mniej piszę, mniej się odzywam. Nie chcę już Ci się narzucać. Nie chce zabierać Twojego cennego czasu. Teraz nawet nie wiesz, jak bardzo wali mi się życie. Nie wiesz ile razy chciałam napisać do Ciebie, że Cię potrzebuje. Ale za każdym razem tchórzyłam i sama walczyłam ze swoimi demonami. 

Może..Może tak właśnie miało być? Może mieliśmy się poznać a później nagle o sobie zapomnieć? Może ja po prostu miałam się w Tobie zakochać a później skończyć ze złamanym sercem? 

Pewnie już nigdy się tego nie dowiem. Ale wiedz, że zawsze będę pamiętać ile dla mnie znaczyłeś i jak ważne miejsce w moim życiu zajmowałeś.