09 kwietnia 2017

Straszna historia ,,Biegnij John, biegnij"

Nadszedł kolejny wieczór w życiu chłopaka. John wziął swoje słuchawki i szybko wybiegł z domu. Chciał jak najprędzej zapomnieć o tym, co się stało w jego rodzinnym azylu. Ojciec znowu przyszedł pijany do domu i zacząć bić matkę chłopaka, jednocześnie wyzywając ją od najgorszych. John nie chciał przyglądać się tej sytuacji, a nie był w stanie stanąć naprzeciw ojcu, żeby ochronić kogoś, kogo kochał. Wolał od tego wszystkiego uciekać, często chodząc nocą po tutejszym lesie. Nie bał się niczego. Dla niego nie było gorszego koszmaru od tego, co działo się w jego domu. Nie było nigdzie gorszego piekła. Co może być gorsze od rzucanych wyzwisk, ciągłej przemocy i dźwięku złamanego serca? Nie ma nic potworniejszego, więc czego miał bać się w lesie? Dzikich zwierząt? Naćpanych nastolatków?
Szedł zawzięcie jedną ze ścieżek, słuchając głuchej ciszy. Miał dosyć hałasu, który towarzyszył mu codziennie od kilku długich lat. Nie założył nawet słuchawek. Wolał ciszę i brak jakiegokolwiek głosu czy dźwięku. Chciał od tego wszystkiego odpocząć. Chciał po prostu zniknąć i nie wiedzieć tego piekła na ziemi. Nie miał żadnych przyjaciół, rodzina się ciągle rozpadała a jedyna miłość zostawiła go dla innego chłopaka. Nie dostawał od nikogo jakiejkolwiek pomocy, a nawet najmniejszego wsparcia, które było mu potrzebne. Co mu pozostawało z tego koszmarnego życia, które codziennie przeżywał? Po co miał dalej męczyć się na tym cholernym świecie, skoro mógł na zawsze zniknąć. Zostałby tylko zakopany trzy metry pod ziemią i miałby święty spokój.
Siadł na powalonym pniu drzewa i zdjął przyduży kaptur, który przysłaniał jego kocie oczy i błyszczące włosy. Po policzku Johna płynęły strumienie łez, które potem skapywały na ziemię obok jego butów. Jego całe serce przepełniał ogromny ból, a myśli niemiłosiernie przypominały mu to, co najgorsze. Potrzebował tylko miłości, tak po prostu. Chociaż delikatnego przytulenia, które pozwoliłoby mu się nie rozsypać i poczuć jak to jest być ważnym.
W pewnym momencie usłyszał bardzo ciche szepty. Nikogo nie było widać, a głosy stawiały się coraz głośniejsze. Chłopak rozejrzał się dookoła, ale jedynie damski głos szepnął mu tuż przy uchu ,,Uciekaj John". Chłopak przetarł zapłakane oczy i policzył do dziesięciu, aby się uspokoić. Wmawiał sobie, że to tylko zmęczenie i brak snu, ale głosy nadal nie ustawały. Zerwał się o wiele mocniejszy wiatr, który wyginał czubki drzew i przyprawiał chłopaka o bardzo niemiły dreszcz. Było również słychać stukot kopyt konia, lecz kto mógłby o tej godzinie galopować na koniu przez las? Żaden normalny człowiek....
John ponownie usłyszał kobiecy głos, który ciągle szeptał ,,Biegnij John, biegnij!". Nagle zza drzew wyłoniły się dwa czarne rumaki z czerwonymi, jak płomienie ogniskami oczami. Pędziły szybko w stronę chłopaka, który czym prędzej zaczął uciekać w stronę swojej wioski. Usłyszał przeraźliwy śmiech, który niemiłosiernie przeszył jego mózg i wtedy zdał sobie sprawę, że przecież i tak nie da rady uciec. Żałował, że już wcześniej nie posłuchał głosu, który chciał go tylko ochronić. Nie miał już siły, aby dalej uciekać, więc stanął po prostu na środku ścieżki i odwrócił się w stronę pędzących koni. Na grzbiecie jednego z nich zauważył dziwną postać, która przypominała skrzyżowanie człowieka oraz kozła. Miał wręcz demoniczny uśmiech i również czerwone oczy, jak jego rumaki. Na jego plecach można było dostrzec czarne skrzydła, które były widoczne mimo panującego w lesie mroku. John ostatni raz wyszeptał sam do siebie ,,Kocham Cię mamo" i ścisnął mocno naszyjnik, który miał na na szyi a następnie zamknął oczy.
Zaledwie kilka dni później znaleziono zmasakrowane zwłoki młodego chłopaka, które były zdeptane przez potężne konie. Na czole Johna był wyryty duży pentagram, a na jego rękach słowa ,,Biegnij John". Nikt nadal nie wie, co się wydarzyło tamtejszej nocy. Nikt oprócz Johna, który teraz poszukuje zbłąkanych ludzi chodzących nocą po lesie. Więc gdy tylko usłyszysz głos, który każe Ci uciekać, po prostu się posłuchaj, bo nigdy nie wiadomo, czy po Ciebie nie przybędzie dusza cierpiącego chłopaka wraz z dwoma czarnymi rumakami.

08 kwietnia 2017

Straszna historia ,,Stukot w okno"

Nastoletni chłopak siedział nad przed swoim komputerem, czytając ciekawe a zarazem straszne historie, jednocześnie piszą z przypadkowymi ludźmi na GG. Podczas losowania kolejnego użytkownika, Konrad usłyszał głośny stukot w jedno z dużych okien, które znajdowało się w pokoju. Nie przejął się tym zbytnio, gdyż uznała, że to po prostu szalejący na dworze wiatr porusza gałęzią, która zaczepia o szybę okna, powodując ten hałas. Jednakże w tym samym momencie wiatr nagle się uspokoił, a po pokoju nadal roznosił się odgłos stukotu czegoś w szkło.
Konrad spojrzał w jedno z okien, ale mimo wszystko niczego nie zauważył, więc wzruszył tylko ramionami i zupełnie zignorował dziwne odgłosy. Wtedy napisała do niego dziwna osoba, która miała na avatarze znanego przez większość osób, Jasona z ,,Piątku 13". Może nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie wiadomość o treści ,,Nie patrz za okno!" Zdziwiony nastolatek odruchowo spojrzał za okno, za którym ujrzał ciemny zarys postaci w kapturze. Usłyszał donośne uderzenia pioruna, a postać nagle zniknęła. Ponownie spojrzał na jasny ekran monitora, gdy dostał ponownie kolejną wiadomość od tego użytkownika o treści ,,Mówiłem, że masz tam nie patrzeć".
Włosy na karku chłopaka nagle stanęły do pionu, a on sam wstał i ze strachem w oczach zapalił wszystkie światła w pokoju. Dom był zamknięty na klucz, ale mimo to czuł, że ktoś lub raczej coś w nim jest. Wolał więc, żeby jasność panowała w pomieszczeniu, bo teraz przynajmniej widział każdy, nawet najmniejszy cień na jego zielonych ścianach.
Burza w końcu się uspokoiła i jedynie wiatr od czasu do czasu uderzał w solidny dach oraz przeczesywał korony pobliskich drzew, które miały na sobie ostatki kolorowych liści. Konrad zrezygnował całkiem z pisania z obcymi ludźmi i dla zabicia swojego czasu wyłączył sobie grę Need For Speed. Towarzyszyło mu jedynie tykanie starego zegara, który wisiał na ścianie oraz mruczenie dużego kota, który leżał spokojnie na jego kolanach. Nadal czuł się nieswojo i coraz częściej oglądał się za siebie, by sprawdzić czy czasem nikt nie wszedł do jego pokoju. Nigdy aż tak się nie bał, a każdy najmniejszy podmuch wiatru wywoływał u niego zimne dreszcze na całym ciele.
Nagle usłyszał głośne skrzypnięcie podłogi, która znajdowała się na korytarzu. Wiedział, że jest w domu całkiem sam, a przecież jego zwierzak leżał grzecznie na kolanach i spał. Nie było żadnej żywej duży w żadnym pomieszczeniu, więc kto mógł wywołać ten hałas? Rozległ się znowu stukot w szybę okna, który stawał się coraz głośniejszy. Nastolatek spojrzał ze strachem w stronę okna i ponownie ujrzał tam dziwną postać w kapturze, która tym razem odsłoniła swój szeroki krwawy uśmiech. Do stukotu w okno, doszło jednocześnie walenie w drzwi od jego pokoju oraz coraz więcej kroków, które słychać było na korytarzu. Chłopak pierwszy raz w życiu, aż tak się bał. Nie mógł nawet zadzwonić po jakąkolwiek pomoc, bo sparaliżował go aż taki strach i jedyne co mógł zrobić, to słuchać wszystkich odgłosów, które były coraz mocniejsze i głośniejsze.
Usłyszał nagle dźwięk tłuczonego szkła. Wiedział doskonale, że tajemnicza postać jest już w pomieszczeniu, gdzie aktualnie się znajdował. Nie miał teraz nawet gdzie uciekać. Nie było żadnej deski ratunku, ani osoby, która mogłaby mu pomóc. Wiedział, że nachodzi jego marny koniec. Nie mógł wydać z siebie nawet krzyku, bo głos po prostu stawał mu w gardle. Patrzył jedynie ze strachem, jak drzwi od jego pokoju otwierają się, a do środku wchodzi ON. Wręcz idealny sobowtór Jasona. Usłyszał dźwięk odpalanej piły mechanicznej, a potem była już tylko ciemność i grobowa cisza.
Nazajutrz rodzice znaleźli martwego chłopaka w jego pokoju. Leżał na jasnej podłodze z odciętą głową, w kałuży swojej własnej krwi. Okno było wybite, a na ścianie był jedynie krwawy napis ,,Nie patrz w okno". Policja przyjechała jedynie, aby zabezpieczyć ewentualne ślady i znaleźć mordercę ich syna.
Tego samego wieczoru, jego rodzice leżeli w dużym salonie i oglądali serial, aby jakoś zagłuszyć swoje myśli. Nagle usłyszeli pukanie do jedynego okna w kuchni. Rozległ się potężny grzmot i w tym samym momencie przyszedł puchaty kot, który położył się na łóżku i wydał  z siebie głośne miauknięcie. W tej samej chwili dało się usłyszeć walenie do głównych drzwi, a chwilę później trzask pękającego pod oporem szkła. Kot najzwyczajniej w świecie zasnął, a w kuchni słychać było głośne i strasznie ciężkie kroki, a chwilę później odgłos odpalanej piły mechanicznej....