08 maja 2026

Artystyczny tekst

 Czy znasz to głupie uczucie, że stoisz na krawędzi i masz przed sobą całe życie? 

Czujesz, że jest bardzo źle a wokoło nie ma nikogo, kto Cię rozumie. 

Całymi dniami leżysz na podłodze a myśli pochłaniają cały Twój umysł. 

Zastanawiasz się, czy dasz sobie jeszcze radę...

W tle leci muzyka pogłośniona na maxa, 

Nie słyszysz nikogo.

Czujesz się całkiem samotnie i nie potrafisz poprosić o pomoc. 

Twój telefon od dawna milczy, nie ma na nim żadnych wiadomości. 

Zamykasz po prostu oczy, dając ponieść się muzyce. 

Chcesz, żeby ktoś wreszcie zabrał cię z tej ciemności.

Chcesz, żeby ktoś pokazał ci cień nadziei. 

Chciałbyś przetrwać kolejną noc ale jednocześnie myślisz o ucieczce.

Chciałbyś na zawsze zdmuchnąć swoją świecę i o wszystkim zapomnieć.

Sięgasz coraz bardziej dna. 

Czujesz się zmęczony wieczną samotnością. 

Czujesz się opuszczony. 

Już ledwo się trzymasz. 

Czekasz choćby na jeden dobry znak. 

Czekasz, aż ktoś pokaże Ci drogę z piekła. 

Czekasz aż ta wojna się w końcu skończy. 

Ale czy się doczekasz? 

07 maja 2026

Artystycznie o nowoczesności

 Nastały czasy, gdzie praktycznie każda osoba ma Internet, komputer lub telefon. 

Ludzie nie rozmawiają ze sobą a większość spotkań kończy się na sprawdzaniu postów na Facebooku czy Instagramie. 

Dzieci coraz mniej wychodzą na plac zabaw lub boisko, bo wolą spędzić cały dzień przed ekranem. 

Nawet nauka wydaje się być trudna bez dostępu do internetowych źródeł. 

Cały świat niby idzie na przód, ale jednocześnie stoi w miejscu. 

Wciąż toczą się wojny religijne lub polityczne. 

Dzieci i dorośli głodują a dawnych królów zastąpił pieniądz. 

Dziewczyny chętnie wysyłają nagie zdjęcia nieznanym chłopakom, a miłość ogranicza się do statusu na facebooku, żeby każdy mógł zobaczyć ze są razem. 

Dorośli nie wyobrażają sobie życia bez samochodów, których jest coraz więcej. 

Wokoło panuje znieczulica i brak zainteresowania innymi osobami.

 Nękania w szkole, które powodują coraz więcej samobójstw wśród młodych osób oraz nauczyciele, którzy udają, że nic nie widzą. 

Kiedyś rodzina spotykała się na rodzinnym obiedzie aby porozmawiać o swoich sprawach. 

A dzisiaj wszystko skupia się na obgadywaniu innych. 

Najważniejszym priorytetem nie jest miłość lub prawdziwa przyjaźń a sława i bogactwo. 

Wszystko idzie na przód. 

Nowsze auta, super telefony, nowe stanowiska pracy....

Tylko ludzie cofają się do tyłu uważającz że robią dobrze

06 maja 2026

List do przyjaciela

 Drogi przyjacielu! 

Piszę ten list do Ciebie, chcąc Ci pokazać ile dobra wniosłeś w moje życie. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak mogę podziękować za wszystko, co dla mnie zrobiłeś. Ale może od początku...

W dniu, w którym Cię poznałam, nigdy nie sądziłam, że staniesz się dla mnie tak bardzo ważny. Z reguły nowe znajomości traktowałam raczej bez zobowiązań. Zwykłe ,,hej, jak tam", czasami pytanie o grę czy rozmowę, ale nigdy nie myślałam, że w tym życiu będzie mi dane poznać kogoś, kto stanie się moim przyjacielem. 

Nie mieliśmy od razu jakiegoś super kontaktu, ale mimo wszystko moje serce ciągle krzyczało o jakikolwiek kontakt z tobą. Zainteresowałeś mnie swoim milczeniem, niedostępnością, być może cynicznym poczuciem humoru. Cały czas czułam, że jest w Tobie coś, co mnie skutecznie przyciąga,  ale nie potrafiłam powiedzieć co. 

Moje życie przykrywały ciemne chmury. Nie miałam siły i motywacji, żeby wstać z łóżka. Codziennie z trudem powstrzymywałam łzy, żeby trzymać w sobie wszystkie słabości. Uśmiechałam się, żartowałam ale jednocześnie czułam w sobie pustkę, jakby moja dusza uciekła z mojego ciała. 

Każdy dzień wyglądał tak samo. Każdy dzień był cholerną monotonią, która powoli zaczynała zabijać we mnie ostatnie iskry nadziei na lepsze jutro. Ciągle sypiące się plany na przyszłość. Ciągłe rozczarowania, odrzucenia, zranienia. 

Poddawałam się każdego dnia od ilości ciosów, które dostawałam codziennie w plecy. Gnębiła mnie przeszłość, otwierając codziennie rany na moim sercu. Nie radziłam sobie z niczym. Nie radziłam sobie sama ze sobą...

Ale jednak Twoje pojawienie się w moim życiu, potrafiło dać coś co na nowo rozpaliło nadzieję. Poczułam, jakbym znalazła w końcu brakujący fragment mojej ,,układanki". Dałeś szansę na lepszy dzień. Dałeś mi poczucie, że na nowo jestem dla kogoś ważna. 

Rozumiałeś to, co czuje a ja starałam się zrozumieć Ciebie. Słuchałeś cierpliwie, jak mówiłam o tym samym po raz tysięczny, nigdy nie dając mi odczuć, że cię to męczy. Byłeś jak mój szew na otwarte rany. Byłeś, jak deszcz podczas potwornej suszy. 

Każdego dnia starasz się łatać rany na moim sercu, chociaż ja wiem, że je codziennie rozdrapuje na nowo. Dajesz mi czas, uwagę, poczucie, że jest ktoś na tym świecie, kto mnie wspiera. 

Bo może to trochę dziwne: mieć wszystko o czym większość marzy. Mieć miłość, rodzinę, dom a jednocześnie nie widzieć sensu we wstaniu rano. Ale ty to zrozumiałeś. Ty pokazałeś, że czasami w życiu brakuje po prostu kogoś, kogo można nazwać przyjacielem. Kogoś, kto udźwignie razem z tobą ten ciężar życia i nie pozwoli Ci upaść- a nawet jak upadniesz to usiądzie obok Ciebie i poczeka, aż się podniesiesz. 

Nie wiem ile ja jestem w stanie dać od siebie. 

Nie wiem jak mogę Ci podziękować za wszystko co dla mnie robisz.

Ale wiedz, że będę Ci wdzięczna do końca swoich dni. Na zawsze masz miejsce w moim sercu i życiu i nie wiem co by musiało się dziać, żebym uważała inaczej. 

Dziękuje

05 maja 2026

Artystycznie o próbie S.

Pamiętasz ten dzień? 

Dzień, w którym stałaś przy drzewie z grubym sznurem? 

Po Twoich policzkach leciały łzy bezsilności. 

To była szybka decyzja- wybiegłaś z domu, w którym kolejny raz ktoś uświadomił Ci, że nic na tym świecie nie znaczysz. 

Już kolejny raz pękło Ci serce, a ból przepełniał całą Twoją duszę. 

Zawiązałaś grubą pętle na szyi, upewniając się, że Twój plan wyjdzie. 

Postawiłaś jeden krok na powierzchni powietrza, a potem drugi. 

Sekunda, w której poczułaś nieprzyjemny ból w całym ciele. 

Przerażający i palący w gardło ból...

Czułaś, że czas mija jak w slowmo, dopóki nie zaczęłaś powoli odpływać. 

W ostatnich chwilach świadomości do twoich uszu doszedł jakiś trzask. 

Minęła kolejna sekunda a Ty poczułaś mocne uderzenie o ziemię. 

Popatrzyłaś zamglonym wzrokiem prosto w przejrzyste niebo i dopiero po chwili dotarło do Ciebie, co się stało. 

Pękła lina...

Wyszeptałaś ciche ,,cholera" czując piekący ból w gardle. 

Leżałaś na trawie jeszcze przez jakiś czas. 

Może to było kilka minut a może kilka godzin. 

Bicie Twojego serca wróciło do normy, a ty wyjęłaś z kieszeni list, który napisałaś. 

Byłaś tak zagubiona, że myślałaś jedynie o tym, żeby zniknąć. 

To nie tak, że ty nie chciałaś żyć. 

Po prostu nie wiedziałaś, jak masz iść dalej wśród tych wszystkich burz. 

Czułaś, jakbyś stała na pustym polu, gdzie szalały jedynie huragany.

Bałaś się. 

Nie chciałaś umrzeć. 

Chciałaś tylko odpocząć. 

Odetchnąć bez tych wszystkich problemów. 

Dzisiaj nadal jesteś. 

Przybyło burz i deszczu, ale teraz stoisz pewniej na gruncie. 

Boisz się, owszem...

Ale kiedy życie daje Ci w twarz- nie płaczesz. 

Wstajesz, ocierasz krew i łapiesz za miecz, stając tym samym do walki z przeciwnościami. 

Teraz o Ty jesteś silną burzą, która pokona wszystko. 

01 maja 2026

Straszna historia ,,Eliza"

 Ten dzień dla Edwarda zaczął się zwyczajnie. Po porannej toalecie ruszył do samochodu, aby pojechać nim do pracy. W garażu przeżył ogromne zdziwienie, bo drzwi do jego Corrvety były otwarte, a w środku znajdowały się kluczyki. 

Edward niepewnie podszedł do auta, przeczesując swoje blond włosy. Wrócił myślami do wczorajszej nocy, ale nie przypomniał sobie żadnej sytuacji, w której mógł zapomnieć zabezpieczyć swój największy skarb. 

Mężczyzna wzruszył ramionami i zasiadł za kierownicą sportowego auta, aby ruszyć do międzynarodowej firmy. Przez całą drogę myślał o sytuacji z poranka, ale wszystkie myśli zostały rozwiane, gdy najpiękniejsza dziewczyna przywitała Edwarda swoim uśmiechem. Miała bladą cerę, brązowe loki opadające na ramiona i figurę bogini. 

Mężczyzna cały dzień przygotowywał elementy karoserii, myśląc o swojej lubej. Podczas jednej z przerw przyszła właśnie ona- ubrana w opiętą, czerwoną sukienkę, która zakrywała jedynie połowę ud. Kiwnęła kusząco palcem w stronę blondyna, a on jak zahipnotyzowany ruszył za kobietą. 

Eliza zamknęła ich w biurze, uśmiechając się zalotnie. Edward był oczarowany wdziękiem damy i nawet nie zorientował się, gdy jej niebieskie oczy przybrały kolor krwistej czerwieni. 

Kobieta pchnęła mężczyznę na biurko, rozrywając sprawnie jego koszulę. Jej język zrobił się nienaturalnie długi, a ciało przeszło dziwną metamorfozę. 

Dopiero teraz Edward odzyskał świadomość i próbował wstać, ale Eliza przybiła jego dłonie do blatu, ukazując ostre kły. 

Przejechała długimi pazurami po torsie mężczyzny, robiąc na nim kilka nacięć. Kobieta a raczej demon, zaczęła robić rany na całym ciele Edwarda, który powoli tracił przytomność. 

W końcu Eliza wzięła ostry nóż, który po chwili wbiła prosto w serce swojej ofiary, Następnie wycięła je z bezwładnego ciała, jako swoje trofeum. 

Uśmiechnęła się szyderczo, widząc puste spojrzenie mężczyzny. Nucąc demoniczną piosenkę pod nosem, wzięła zwłoki Edwarda i wrzuciła prosto do ukrytej pod jej dywanem piwniczki. 

Serce wsadziła do słoika z formaliną, następnie ukrywając wszystko w pudełku wyszła z biura jako idealna kobieta, ponownie upatrując sobie kolejną ofiarę. 

Po chwili dało się słyszeć głośny wybuch auta. Eliza spojrzała bez namiętności przez okno na palącą się Corrvette. 

Z jej ust dało się usłyszeć zawiedzione ,,Szkoda, że dopiero teraz". 

30 kwietnia 2026

Artystyczny tekst

Powoli mam już wszystkiego dosyć. 

Słonce łzy wylewane co noc w poduszkę. 

Odwieczna walka z samą sobą i ze swoimi największymi słabościami. 

Przytłaczający strach przed wyjściem do innych ludzi i niewidzialne ostrze w gardle, które boli przy każdym oddechu. 

Nie mam już siły by wstać rano. Największą ulgę przynosi mi upragniony sen. 

Zamykam w sobie uczucia, ale ona zamiast znikać- przeradzają się w jeszcze większy ból. 

Nikt o tym nie wie...

W dzień jestem wesołą, pogodną dziewczyną, która cieszy się z byle głupoty. 

A nocą? 

Nocą umieram z bólu psychicznego, który nie pozwala mi spokojnie zasnąć. 

Chciałabym mieć w końcu chociaż jeden dzień spokoju. 

Jeden dzień pełen prawdziwego uśmiechu i szczęścia. 


Nie radzę sobie już nawet z obowiązkami. 

Próbuje mieć najlepsze oceny, żeby rodzice byli ze mnie dumni. 

Staram się im pomóc we wszystkim, chociaż tak często brakuje mi sił. 

Często powstrzymuje łzy, żeby nikt nie widział, jak słaba jestem. 

Nie jestem dobrą córką. 

Nie jestem dobrą przyjaciółką. 

Nie umiem dać dobrej rady. 

Często znikam bez słowa, bo nie daje rady już sama ze sobą. 


Chciałabym, żeby chociaż raz ktoś był ze mnie dumny. 

Żeby łzy wreszcie nie kreśliły dróg na moich policzkach. 

Żeby w końcu żyletki nie kusiły swoim ostrzem. 

Chciałabym jeden dzień bez myślenia o problemach i trudnościach. 

Jeden dzień, w którym cieszyłabym się z tego, że żyje. 

Dzień, w którym mogłabym być sobą. 

Chociaż jeden, normalny dzień....

28 kwietnia 2026

Artystyczny list do ukochanego

 Kochany! 

Poznaliśmy się przez zwykły przypadek, ale ja wciąż będę pamiętać ten dzień, który odmienił moje życie. Wciąż pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałam Twój głos. Był taki miły i delikatny... 
Wtedy nie wiedziałam, że będziesz dla mnie aż tyle znaczył. Pisaliśmy ze sobą bardzo krótko, ale ja za każdym razem miałam wrażenie, jakbyśmy znali się od lat. A przecież dopiero kilka tygodni temu dowiedzieliśmy się o swoim istnieniu... 

Zawsze byłeś przy mnie, gdy tylko tego potrzebowałam. Wspierałeś mnie w trudnych chwilach i nie pozwalałeś się poddać. Poznałeś wszystkie moje zalety ale również i wady. Podzieliłam się z Tobą moimi lękami, pasjami, słabościami. Opowiedziałam Ci  o mojej przeszłości, która nie raz wbijała mi nóż w serce.

Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile razy sprawiłeś, że mój dzień był lepszy. Wywoływałeś uśmiech na mojej twarzy i ocierałeś łzy, chociaż zawsze byłeś tak daleko. Nadal nie wiem dlaczego Ci, aż tak zaufałam. Może to była intuicja? I pewność, że jesteś inny niż wszyscy? A może po prostu moja głupota i naiwność? 

Nieświadomie oddałam Ci moje połamane serce. A ty je tak pięknie poskładałeś i posklejałeś. Byłeś, jak mój anioł stróż, który zawsze stał z boku. Właśnie...Byłeś...

Teraz coraz bardziej się od siebie oddalamy. Mniej piszę, mniej się odzywam. Nie chcę już Ci się narzucać. Nie chce zabierać Twojego cennego czasu. Teraz nawet nie wiesz, jak bardzo wali mi się życie. Nie wiesz ile razy chciałam napisać do Ciebie, że Cię potrzebuje. Ale za każdym razem tchórzyłam i sama walczyłam ze swoimi demonami. 

Może..Może tak właśnie miało być? Może mieliśmy się poznać a później nagle o sobie zapomnieć? Może ja po prostu miałam się w Tobie zakochać a później skończyć ze złamanym sercem? 

Pewnie już nigdy się tego nie dowiem. Ale wiedz, że zawsze będę pamiętać ile dla mnie znaczyłeś i jak ważne miejsce w moim życiu zajmowałeś.

14 maja 2021

Artystyczny list do przyjaciółki

 Kochana przyjaciółko!

Wiesz jakie to dziwne uczucie pisać list do kogoś, kto do tej pory odgrywał tak ważną rolę z moim życiu? Coś pomiędzy zmieszaniem, smutkiem ale również zawiedzeniem. Przecież do niedawna praktycznie codziennie się słyszałyśmy lub widziałyśmy. A teraz? Kilka wiadomości na dwa tygodnie?                          Moje życie niedawno zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni i zapewne o tym doskonale wiesz. Wyszłam za mąż, spodziewam się pierwszego i wymarzonego dziecka, więcej czasu poświęcam na rodzinie niż grze... Ale mimo tych zmian, nadal starałam się poświęcić Ci jak najwięcej wolnego czasu.  

Zmieniłaś swoje zachowanie już w momencie, gdy znalazłam sobie drugą połówkę. Myślałam, że będziesz się cieszyć, że w końcu odnajduje drogę do szczęścia ale Ty od początku starałaś się mnie odsunąć od wybranka. Odnosiłam wrażenie, że po prostu boisz się, że ktoś mnie Tobie zabierze, ale przecież to nie był pierwszy raz, gdy byłam w związku i nigdy tak nie robiłaś...                                             Przy planowaniu ślubu też nie było inaczej. Z kpiącą miną patrzyłaś na mnie, gdy mówiłam o swojej przyszłości, zmianie nazwiska, kupnie sukienki ale cały czas wierzyłam, że po części cieszysz się z mojego szczęścia i z tego, że w końcu przestałam widzieć tylko czarne chmury. A może to tylko było złudzenie? 

Pamiętam jak umówiłyśmy się na sylwestra. Miał to być fajny dzień spędzony w trójkę. Mieliśmy zamówić pizzę, wypić wódkę... A ty kilka dni przed 31 odwołałaś spotkanie. Nie powiedziałaś dlaczego, ale z czasem dowiedziałam się, że przyjechał do Ciebie twój ,,kolega". Poczułam się strasznie źle z faktem, że odwołujesz spotkanie z kimś kogo długo znasz a tymczasem spotykasz się z chłopakiem, którego poznałaś przez grę. Jednak mimo wszystko cieszyłam się, że może i Ty ułożysz sobie życie z kimś obok. Życzyłam Ci jak najlepiej. 

Potem nagle przestałaś się odzywać. Tak jakbym nie istniała. Pisałaś, że nie masz czasu ale za kilka minut widziałam Cię w grze. Twierdziłaś, że uczysz się do matury, ale jednocześnie co weekend spotykałaś się ze swoim kolegą. Miałyśmy pojechać na zakupy do galerii a ty tymczasem pojechałaś do innego miasta, do Niego. Czułam się naprawdę źle. Olewałaś mnie i traktowałaś jak powietrze, ale nie widziałaś w tym nic złego. A mi z czasem przestało całkowicie zależeć na tej znajomości. Odpuściłam walkę o coś, co ciągnęło mnie ciągle w dół. Po prostu pozwoliłam, żeby życie zniszczyło nasze wspomnienia i wspólnie spędzone chwile. 

Nie wiem jakie emocje tobą kierują. Nie wiem nawet, czy nadal spotykasz się z tym chłopakiem. Wiem, że po prostu odpuszczam całkowicie walkę o przyjaźń, która ostatnimi czasy powodowała u mnie więcej łez i zmartwień niż radości. Czasami żałuje wspólnie spędzonych chwil, wyrzeczeń dla Ciebie i tego, że bardziej zależało mi na Twoim szczęściu niż na swoim. Myślałam, że będziesz mnie wspierać w dalszym życiu, że będziesz się cieszyć razem ze mną. Wiesz doskonale, że ja zawsze Cię wspierałam. Zawsze byłam i znosiłam Twoje bezsensowne fochy czy milczące dni. Wiesz czemu? Bo mi po prostu zależało. Zależało mi na relacji, na przyjaźni, po prostu na Tobie. Ale z czasem patrząc na wszystkie sytuacje, waham się czy Tobie kiedykolwiek zależało na mnie. Bo jaki przyjaciel odchodzi, gdy drugiemu układa się życie?

Mimo wszystko mam nadzieję, że ułożysz sobie przyszłość. Że zdasz maturę z dobrym wynikiem, pójdziesz na wymarzone studia, znajdziesz dobrą robotę i powiedzie Ci się w życiu miłosnym. Mimo wszystko zawsze będę Ci po cichu kibicowała, bo nie da się zapomnieć w kilka dni kogoś, kto spędził z Tobą kilka długich lat. Mam nadzieję, że z czasem zobaczysz ile krzywdy robiłaś swoim zachowaniem, twierdząc że to nic złego. Ile razy odwołałaś spotkanie z błahego powodu ale do mnie miałaś pretensje bo nie mogłam się spotkać. Ile razy wystawiłaś mnie do kogoś innego, nie czując z tego powodu żalu. Mam nadzieję, że z czasem zmądrzejesz i zaczniesz traktować innych tak, jakbyś ty chciała być traktowana.