23 sierpnia 2026

Wiersz ,,najpiękniejszy rozdział"

 Nie wiem czy kiedykolwiek odkąd się znamy,

powiedziałam Ci to wystarczająco mocno. 

Ale czasami w naszym życiu są ludzie którzy,

Pojawiają się niczym przypadkowe światło wpadające przez okno.

I potem zostają już w tym pomieszczeniu na zawsze.

Nawet jeżeli za oknem zmieniają się pory roku.


Ty właśnie jesteś takim człowiekiem,

Takim światłem. 


Nie wszedłeś w moje życie z fanfarami.

Niebo się wtedy nie rozstąpiło,

Czas nie stanął w miejscu,

A ziemia nie dała żadnego znaku. 


Po prostu przyszedłeś.


I chyba w tym tkwi nadal największa magia. 


Bo najważniejsze osoby nie wchodzą w nasze życie, jak burza. 

Oni przychodzą cicho i niezauważalnie jak deszcz. 

I pewnego dnia się orientujemy, że bez nich ziemia w nas by popękała. 


Ty byłeś takim deszczem.

Podlewałeś we mnie miejsca, o których ja już dawno zapomniałam. 


Byłeś przy mnie w chwilach, gdy śmiech rozbrzmiewał między ścianami. 

Ale byłeś też wtedy, gdy uśmiech był największym wysiłkiem.


I chyba nigdy, przenigdy nie zapomnę tego rodzaju obecności. 


Bo bardzo łatwo być w życiu człowieka, gdy przypomina ono ogród podczas lata.

Kiedy wszystko wokół kwitnie,

Słońce mocno grzeje po ramionach,

A każdy kolejny dzień ma cudowny zapach skoszonej trawy. 


Trudniej zostać kiedy przychodzi szara jesień. 


Gdy człowiek sam dla siebie jest, jak zimny pokój, 

W którym nie pali się żadna lampa. 


Ty zostałeś. 


Nie zawsze dałeś mi odpowiedź. 

Nie zawsze wiedziałeś, co masz powiedzieć. 

Czasem po prostu usiadłeś obok i pozwalałeś aby cisza mogła brzmieć. 


I może właśnie tego najbardziej potrzebowałam .


Bo czasem są chwile, gdy człowiek nie chce żadnych słów. 

Potrzebuje tylko wiedzieć, że gdy jego świat zacznie się rozpadać,

Ta jedna osoba nie odejdzie, gdy pierwsza cegła spadnie. 


Ty byłeś właśnie takim ,,zostaje"

Cichym ale bezwarunkowym. 

Prawdziwym.


Jesteś człowiekiem, przy którym nie muszę nosić zbroi. 

Nie muszę udawać, że wszystko jest dobrze, 

Gdy wszystko się w rzeczywistości wali.

Nie muszę być silna przez każdą sekundę. 

Mogę po prostu usiąść razem z całym ciężarem świata,

I po prostu być. 


I wiesz co? 

To naprawdę ogromny dar. 

Większy niż mógłbyś sobie wyobrazić. 


Bo życie to taka dziwna rzeka.

Płyniemy nią przez długie lata,

Spotykając po drodze setki jak nie tysiące twarzy. 

Jedni są niczym kamienie, które pojawiają się na sekundę 

I znikają zaraz pod powierzchnią. 

Inni są jak mocne fale, które przychodzą gwałtownie,

Unoszą nas na duże wysokości a później po prostu odpływają. 

Jeszcze inni są jak łodzie, które pozornie płyną obok nas,

Aby pewnego dnia bez ostrzeżenia skręcić w drugą stronę. 


A ty? 

Ty byłeś jak brzeg. 

Miejscem do którego zawsze można dopłynąć. 


Nie dlatego, że trzymasz mnie w miejscu, 

Ale dlatego, że przypominasz mi kim jestem, gdy sama o tym zapominam. 


Jesteś jak latarnia morska dla statku, który się zagubił. 

Jak pierwsza gwiazda po najczarniejszej nocy,

gdy człowiek miał już zapomnieć, że istnieje ranek. 

Jak światło w domu, do którego wraca się po długiej podróży. 

Jak piosenka, która rozbrzmiała po latach,

Przypominając wszystko po pierwszych nutach. 


Nie musisz robić nic wielkiego, żeby być dla mnie ważny.

Nie musisz mi ratować świata. 

Wystarczy, że będziesz. 


Starczy Twój uśmiech umie rozgonić najcięższe chmury.

Starczy rozmowa z Tobą w nocy, gdy czas nie ma znaczenia. 

Gdy minuty rozsypują się jak upuszczone monety. 

Wystarczy najprostsza wiadomość w ciągu dnia. 

Wystarczy ,,jak się czujesz?", które znaczy więcej niż wielki poemat. 

Wystarczy to, że wiem, że jest człowiek,

Który czeka na wiadomość, gdy świat robi się dla mnie zbyt głośny.


I może zabrzmi to zwyczajnie. 

Zbyt prosto. 


Ale właśnie z takich prostych rzeczy buduje się coś niezwykłego.

Z najmniejszych chwil. 

Z niedokończonych rozmów.

Z żartów, które bawią tylko nas. 

Z milczenia, które nie ciąży. 

Z przelotnych spojrzeń.

Z ,,a pamiętasz jak...?"


Z tych wszystkich chwil, które są jak drobne okruszki.

Zbierają się one powoli każdego dnia, 

Az okazuje się, że zbudowaliśmy z nich cały ,,chleb"


I mam nadzieję, że kiedyś, gdy będziemy już starzy. 

Gdy nasze włosy całkiem pokryje siwy kolor,

A twarze pokryją się mapami wszystkich lat. 

Mam nadzieję, że wtedy usiądziemy obok siebie,

I wspomnimy ciepło tych dwoje ludzi, którzy kiedyś istnieli. 


Może już wtedy nie uwierzymy, 

Jak wiele rzeczy miało nas zniszczyć. 


Może wtedy pośmiejemy się z problemów,

Które spędzały nam sen z powiek.


A może po prostu zapomnimy połowę rzeczy. 


Ale mam nadzieję, że nigdy nie zapomnimy siebie. 

Bo są ludzie, których nie mierzy się liczbą spędzonych godzin.

Mierzy się ich tym, ile światła wnieśli do naszego życia. 


A ty zostawiłeś go we mnie więcej, niż umiem policzyć. 

Byłeś w moich najlepszych dniach,

I tych, których nie chciałabym zapisać w żadnym kalendarzu. 

Widziałeś moje zwycięstwa, 

Ale również moje porażki.

Znałeś wersje mnie, których nigdy nie pozna świat. 

A mimo to nie odszedłeś. 


Dlatego chcę, żebyś wiedział:

Gdy zwątpisz w siebie- ja przypomnę Ci ile dobra umiesz dać. 

Jeśli kiedyś poczujesz się niewystarczający,

Ja będę głosem, który będzie Ci powtarzał, jak ważny jesteś. 

Jeżeli się kiedyś zgubisz, nie obiecuję, że dam Ci mapę. 

Ale obiecuję, że będę szła obok nawet jeżeli się bardziej zgubimy.


Bo przyjaźń nie zawsze oznacza, że znamy właściwy kierunek. 

Czasem wystarczy, że dalej już nie idzie się samemu. 

A ja nie chce żebyś kiedykolwiek myślał, że jesteś sam. 


Może życie porozrzuca nas po różnych miastach, krajach, światach. 

Może będziemy mieć inne domy, prace, rytuały, poranki. 

Może czas zacznie powoli odbierać nam niektóre szczegóły. 

Ale ja wierzę, że naszej więzi nie będzie umiał rozwiązać czas. 


Wierzę, że będą one jak korzenie drzew-

Ukryte głęboko w ziemi, 

Nie widać ich ale właśnie one trzymają wszystko na swoim miejscu. 


I Ty jesteś jak taki mój korzeń. 


Jesteś osobą dzięki, której jestem tym, kim jestem.


Dlatego dziękuje. 

Za wszystkie rozmowy.

Za wszystkie chwile pełne śmiechu.

Za momenty, gdy nie byłeś świadomy, że mi pomagasz./ 

Za twoją obecność. 

Za szczerość. 

Za to, że zawsze mogę być sobą. 

Za to, że nie muszę być idealna aby mieć Twoją przyjaźń. 

I przede wszystkim za to, że jesteś częścią mojego życia. 


Bo gdybym miała spisać całe swoje życie jako książkę,

Nie byłbyś tylko przypadkowym zdaniem.

Byłbyś w niej całym rozdziałem. 

Takim do którego chce się wrócić po latach.

Nie dlatego, że był dramatyczny. 

Ale dlatego, że był prawdziwy,


I jeżeli życie jest jak nocne niebo pełne gwiazd,

Które codziennie pojawiają się i znikają. 

Ty jesteś tą, której szuka się wzrokiem zawsze. 

Bez względu na to ile innych świateł będzie nad horyzontem. 


I chcę żebyś wiedział jedno:

Przy mnie nie musisz być najlepszą wersją siebie. 

Nie musisz zawsze mieć siły.

NIe musisz zawsze wiedzieć dokąd idzie. 

Nie musisz nigdy niczego udowadniać. 

Po prostu bądź.

Bo dla mnie Twoja obecność nie jest tylko elementem codzienności. 

Jestem czymś więcej. 

Jest spokojem pośród największego chaosu.

Jest najjaśniejszym światłem podczas ciemności. 

Jest domem w świecie pełnym drzwi, które nie chciały się otwierać. 


I jeżeli zapytasz kiedykolwiek mnie,

Ile dla mnie znaczysz. 

Nie wiem czy znajdę wystarczające słowa. 

Bo takich ludzi nie da się zamknąć w jednym zdaniu. 

Niektórych nosi się w sercu. 

I ty właśnie tam jesteś.

Głęboko.

W miejscu do, którego nie dociera codzienny gwar. 

W miejscu, gdzie są rzeczy najważniejsze. 


I jeżeli kiedyś zwątpisz, że twoja obecność ma znaczenie.

Przypomnij sobie, że na tym świecie jest człowiek,

Którego życie nabrało barw, bo któregoś dnia pojawiłeś się Ty. 


I niezależnie od tego ille jeszcze dróg przejdziemy,

Ile razy zdarzy nam się zmienić kierunek

I ile rozdziałów jeszcze wspólnie napiszemy,

Będę wdzięczna za ten jeden najwazniejszy rozdział.


Za Ciebie. 


Za naszą przyjaźń. 


Za wszystko, czego nie da się ująć w zwykłym ,,dziękuje"

Bo przyjaciel to nie człowiek, który idzie tylko obok.

To człowiek, który jest kawałkiem nieba, który spadł do naszego życia,

I sprawił, że żadna noc już nigdy nie była zupełnie ciemna. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz