Czasem życie waży więcej,
niż człowiek może dźwigać.
Siada bez pytania na barki
I zachowuje się, jakby tam było jego miejsce.
O świcie otwieram oczy,
I nadal staram się nie myśleć,
Że znowu trzeba ,,być"
Ale w jednej chwili wszystko uderza
Jasne ściany.
Budzik na telefonie.
Tykający zegar
Myśli, które urosły przez noc.
Idę przez cały dzień,
Niosąc w kieszeniach ciszę.
Ludzie mijają mnie w pośpiechu.
Pytają ,,co tam"
A ja odpowiadam, że dobrze.
Tak jakby to słowo,
mogło zakleić pęknięcia na sercu.
Umiem uśmiechać się, gdy trzeba.
Umiem mówić, że jestem zmęczona,
Gdy w sumie nie wiem czy jest odpoczynek.
Bo śpię całą noc,
Ale nadal budzę się zmęczona.
Zmęczona życiem.
Mogę siedzieć wśród bliskich,
I czuć się samotniej niż w pustym pokoju.
Mogę mieć czyjeś dłonie tuż obok,
I tak nie umieć powiedzieć ,,Zostań"
Bo najgorsza samotność,
Nie zawsze oznacza pusty pokój.
Czasem ma czyjąś twarz.
Czyjś głos.
Czyjeś ,,jestem tu"
Ale mimo to człowiek nie wie,
Czy ktokolwiek jest w stanie zrozumieć to,
czego nie mówi na głos.
W środku serca hałas
A na zewnątrz głucha cisza.
Może dlatego tak trudno powiedzieć, że boli?
Bo jak opisać ból, który nie ma koloru?
Jak pokazać bolące miejsce, gdy nie da się go dotknąć?
Jak powiedzieć ,,nie daje rady",
Gdy tyle lat musiałam dawać?
Dalej niosę siebie samą.
Dzień po dniu.
Jak walizkę, której nikt na chwile nie chce wziąć.
Marzy mi się choć jeden poranek.
Taki, gdy nie będę musiała udawać.
Nie będę musiała być silna.
Nie będę musiała mieć uśmiechu na twarzy.
Nie będę musiała wiedzieć nic.
Chciałabym usiąść obok kogoś,
kto nie zapyta ,,czemu taka jestem"
A powiem:
,,Wiem, że jest ci ciężko"
I po prostu zostanie.
Bez zbędnych rad.
Bez wielkich słów.
Bez głupich obietnic.
Po prostu będzie obok.
Człowiek nie zawsze potrzebuje,
aby ktoś naprawił jego życie.
Czasem potrzebuje poczucia,
że nie jest sam.
Jeżeli widzisz kogoś, kto milczy zbyt długo,
Nie myśl, że nie ma on nic do powiedzenia.
Może właśnie wtedy krzyczy najgłośniej.
Jeżeli kiedyś, to będę właśnie ja...
Po prostu usiądź obok.
Nie pytaj czy wytrzymam.
Przypomnij mi, że nie muszę tego wiedzieć.
Że mogę iść powoli.
Że mogę upaść.
Że mogę się zatrzymać.
Że mogę płakać.
Że mogę nie mieć siły.
I że najcięższy dzień nie jest wciąż całym życiem.
Bo życie czasem jest ciężarem,
Ale może nie muszę nosić go sama.
Może gdzieś między jednym a drugim oddechem,
Jest miejsce na kolejne jutro.
Małe.
Niepewne.
Praktycznie niewidoczne.
Ale jest.
I to na razie wystarczy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz