17 czerwca 2026

Artystyczny list do przyjaciela

 Najdroższy przyjacielu!

Od kilku miesięcy noszę w sobie ogromną ciszę, które już po prostu nie umiem nazwać. Ona jest jak mgła, która rozciąga się nad jeziorem o świcie. Jest niby niegroźna, nie przychodzi gwałtownie ale jednak jest nieustępliwa. Przysłania niewinnie brzegi, zacierając jednocześnie pobliskie ścieżki. Sprawia, że czasami dobrze znane nam miejsca, stają się jak zupełnie obce. I czasem już mam wrażenie, że zamieszkała ona we mnie już na stale. A każde słowo, które wypowiadam musi się przez nią przedrzeć, jak światło przez czarne chmury. 

Piszę ten list nie dlatego, że oczekują od Ciebie odpowiedzi. Piszę ponieważ czasami są myśli, które więdną jak kwiaty, gdy zostają niewypowiedziane. Są one wtedy jak liście włożone między kartki książki- powoli tracą kolor, są kruche i stają się tylko wspomnieniem po czymś, co było kiedyś żywe. 

Wiesz? Ostatnio coraz więcej myślę nad czasem. 

Ale nie nad godzinami, które są odmierzane przez zegarki. Nie nad datami, które codziennie zmienia się w kalendarzu. Myślę o tym czasie, który płynie gdzieś wewnątrz. O takiej jakby niewidzialnej rzece, która zabiera po cichu ludzi, miejsca i najlepsze wspomnienia, niezależnie od tego, jak bardzo chcemy z niej wyjść. 

Pamiętasz nasze wszystkie rozmowy? 

Siedzieliśmy wtedy do naprawdę późnej nocy i rozmawialiśmy o rzeczach, które dla nas były najważniejsze na świecie. Mówiliśmy godzinami o przeszłości. Ale również rozmawialiśmy o przyszłości, tak jakby była planem na wspólną wycieczkę do innego kraju. Każda droga była dla nas wtedy otwarta. Każdy horyzont wydawał się nam bliski i niezwykły.

Ale dzisiaj mam poczucie, że przyszłość to nie jest miejsce, to proces utraty. 

Z roku na rok zostawiam za tyłu kolejną wersją samej siebie. Zostawiłam dziewczynę, którą byłam. Marzenia, które kiedyś były dla mnie niczym najcenniejsze skarby. Twarze osób, które kiedyś były bliskie a dzisiaj są jak obce. Domy, w którym drzwi już dawno stały się dla mnie zamknięte. To wszystko oddala się ode mnie powoli, niby niezauważalnie ale z dnia na dzień uświadamiam sobie, że bardziej żyję wśród wspomnień niż pośród rzeczywistości. 

Może dlatego tak pokochałam wieczory. 

Zmierzch przypomina to, jak się naprawdę czuje. Nic nie jest jeszcze jasne, ale też nic jeszcze nie pogrążyło się w zupełnej ciemności. To taka krótka chwila zawieszenia. Moment, gdy dzień nadal nie chce odejść a noc wciąż boi się przyjść. 

Czasem spaceruję wtedy bez większego celu. 

Patrzę na okna, w których świeci się światło. Widzę oczami wyobraźni ludzi, którzy siedzą wspólnie przy stole, piją herbatę i rozmawiają o tym, jak im minął dzień. Zastanawiam się wtedy, czy oni także mają w sobie miejsca, które są jak puste przestrzenie. Czy też czasami budzą się z poczuciem zagubienia, utraty czegoś ważnego. 

Samotność to takie dziwne stworzenie. 

Dużo osób myśli, że polega ona na tym, że brakuje innych osób. Ale ja wiem, że można czuć się samotnym wśród tłumu ludzi. Można siedzieć przy stole pełnym przyjaciół i bliskich osób, ale jednocześnie czuć się oddzielonym, jak za jakąś szybą. 

I wtedy najgorsza nie jest cisza wokoło człowieka. Najgorsza jest ta wewnątrz. 

Ta, która zjawia się, gdy nie da się już opisać nawet własnych myśli. 

Długi czasu szukałam sensu w naprawdę wielkich rzeczach. W swoich sukcesach. W swoich osiągnieciach. W marzeniach, które miały nakreślić moją dalszą drogę. 

Ale życie nauczyło mnie, że sens nie jest w wielkich rzeczach. Jest w szczegółach. 

W tym, jak ziemia pachnie po ulewnym deszczu. W kubku gorącej kawy, którą się trzyma zmarzniętymi dłońmi. W głosie ukochanej osoby, którą się słyszy po długiej rozłące. W ulubionej książce, która została znaleziona gdzieś przypadkiem. W promieniach słońca, które wpadają przez okno. 

Szkoda tylko, że widzimy te rzeczy dopiero wtedy, gdy tracimy wiarę we wszystko. 

Są noce, gdy leżę na łóżku i patrząc w sufit próbuje znaleźć wytłumaczenie, dlaczego żyjemy. Ale nadal nie znalazłam odpowiedzi. I być może nikt nie znalazł na to dobrej odpowiedzi. 

Może cały sens istnienia nie jest czymś, co odkrywa się raz i trwa w nas wiecznie. Może codziennie trzeba go szukać i tworzyć od nowa. To trochę tak, jak ogrodnik, który codziennie pielęgnuje swoje rośliny, mając świadomość, że przyjdzie jesień i je zabierze. 

I zaczynam sądzić, że życie człowieka jest właśnie, jak taki ogród. Nie zostawiamy po sobie wielkich pomników. Ale za to zostawiamy po sobie ślady troski i uczuć. 

Zostawiamy kilka dobrych słów. Kilka godzin obecności. Gest, o których pamiętają tylko inni. 

I nadal mnie dziwi, jak łatwo czasami zmienić czyjś dzień. 

Wystarczy uśmiech. Rozmowa. Czasami zwykły list.

A jednak mimo wszystko my te rzeczy często trzymamy zbyt głęboko w sobie, traktując je jak cenne diamenty. 

I chyba właśnie tego żałuje najmocniej w życiu. Nie swoich błędów. Nie bolesnych porażek. Tylko wtedy, gdy miałam chwilę by powiedzieć komuś, że jest dla mnie ważny, ale wolałam wtedy milczeć. 

Żałuje, że większość swoich dni spędziłam w niepotrzebnym pośpiechu. 

Żałuje nieobejrzanych zachodów słońca, gdy byłam zbyt zajęta planowaniem odległej przyszłości. 

Przez to przyszłość okazała się zbyt krótka. 

Ale nie martw się o mnie jakoś mocno. Ten list to nie pożegnanie, to nie skarga. To chyba po prostu próba uwiecznienia mojej drogi. Próba pokazania przez co przechodziłam. 

Bo mimo wszystkiego w moim życiu, nadal nie utraciłam zachwytu jaki miałam wcześniej. 

Nadal umiem zatrzymać się w miejscu, by zobaczyć jak wiatr porusza liśćmi drzew. Nadal lubię słuchać padającego deszczu, który nieśmiało uderza o parapet. Nadal potrafi wzruszyć mnie moja ulubiona muzyka. I wciąć wierzę w to, że między ludźmi są niewidzialne nitki, które łącza nas nawet gdy sądzimy, że jesteśmy sami na tym świecie. 

A może to jest właśnie odpowiedź, której ciągle szukam? 

Nie sens życia. Nie cel. Nie jakieś wielkie odkrycie. Po prostu obecność. 

Świadomość, że mieliśmy zaszczyt by przez krótką chwilę istnieć obok siebie, pomimo że świat jest ogromny i tajemniczy. 

I jeżeli kiedykolwiek poczujesz się zagubiony, spójrz w niebo. Nie dlatego, że znajdziesz tam magiczne rozwiązanie. Ale dlatego, że znajdziesz tam mnie, ukrytą gdzieś pośród gwiazd. 

Twoja przyjaciółka. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz