31 maja 2026

Wiersz ,,Nieszczęśliwa"

 Miłość przyszła do mnie cicho, 

Jak lekki deszcz o poranku. 

Nie pytała mnie czy może wejść. 

Usiadła obok mnie, przemoczona marzeniami.

Twój cudowny głos miała.


Patrzyłam na Ciebie, 

Jak ktoś patrzący na światło w obcym domu. 

Z zachwytem. 

Z troską. 

Z poczucie, że nigdy nie będziesz mój. 


Nosiłam ciągle Twoje imię w sercu, 

Jak list, którego wysłać nie mogłam. 

Każde nasze spotkanie było, jak nadzieja. 

Każde pożegnanie było, jak żałoba. 


A Ty? 

Byłeś tak blisko, że mogłam poczuć Ciepło Twych dłoni.

Lecz jednocześnie tak daleko, jak ląd na środku oceanu. 


Wiesz co najgorsze jest w nieszczęśliwej miłości? 

Nie to, że boli, jak nóż wbijany w serce. 

Lecz to, że mimo bólu, 

To do Ciebie wciąż idzie moje serce. 


 I tylko gwiazdy w noc najczarniejszą, 

Zrozumieć potrafią, 

Jak człowiek może czuć ogromną stratę kogoś, 

Kto nigdy do niego nie należał. 

29 maja 2026

Wiersz ,,Utracona miłość"

 Wciąż widzę cienie rzucane przez płomień pamięci. 

Przypominają noce, gdy byłeś przy mnie. 

A dziś pusty pokój i czas, który stanął, 

Przeciąg w oknach wciąż powtarza Twe imię. 


Byłeś, jak wiosna co po zimie nagle przychodzi, 

Roztapiając lód na sercu skutym lodem. 

Lecz twa miłość- chodź wielka- zgasła i uschła, 

Jak liść co na wiosnę z drzewa spada. 


W kubku wciąż niedopita przez Ciebie kawa, 

Wymięta koszula i Twój zapach na kocu. 

I cisza, jak mgła gęsta. 

Muszę na nowo uczyć się żyć. 

Gdzie są te słowa, co nasz most budowały? 

Gdzie jest uśmiech, co rozganiał najgorsze chmury? 

Dziś wszystkie nasze obietnice, jak proch w dal poleciały, 

Jak coś zupełnie niepotrzebnego. 


Dziś idę ulicą, gdzie szliśmy kiedyś razem.

Czas nas nigdzie nie gonił. 

Dziś każde z naszych miejsc rani mi serce, 

A na plecach wciąż noszę echo naszych wspomnień. 

Wszędzie widzę Twój cień. 

W kawiarni, w tłumie, w aucie we wstecznym lusterku. 

Chcę Cię znów dotknąć, poczuć twoją skórę, 

Lecz za każdym razem rozwiewa Cię lodowaty wiatr. 


I może tak właśnie musiało być. 

Może to była tylko lekcja. 

Że piękno jest cudem, lecz znika szybko. 

Lecz czemu serce wciąż zrozumieć tego nie umie? 

I wciąż krzyczy, że gotowe jest pokonać na nowo? 


Chcę zamknąć ten rozdział, lecz ręce mi drżą. 

Chce położyć na półkę nasze wspólne lata. 

Chcę wytrzeć łzy po policzku wciąż lecące,

Patrząc jak gdzieś w oddali umiera dziś słońce. 

Żegnaj na zawsze, 

Niech twa droga piękna będzie. 

Mi zostanie tylko ślad na śniegu, 

I serce już na wieki zranione

27 maja 2026

Wiersz ,,nieobecność"

 Zaczęło się od drobnych rzeczy, 

Od kilku niedomówień usłyszanych w locie. 

Od ,,nie mam czasu", gdy tonęłam w błocie. 

Codzienne sprawy, pośpiechy, nowe twarze. 

Nie przypuszczałam co się jeszcze wydarzy. 

Myślałam, że przyjaźń jest lądem stałym, 

Nie do ruszenia przez żadne trzęsienia. 


Lecz pewne rzeczy są jak rzeka, co brzegi cicho podmywa. 

Powoli znikały żarty, godzinne rozmowy. 

Dziś, gdy o Tobie myślę, zdaje sobie sprawę, że mało wiem. 

Co jesz, kogo kochasz czy wciąż to samo Cię śmieszy. 

Nasz wspólny świat nagle stał się tylko tłem. 


Nasz historia jest teraz jak zakurzona książka. 

Pełno tam ważnych zdań, lecz dzisiaj nikt już tam nie zagląda. 

Wspólne wyjazdy, wakacje, wspomnienia, 

Wszystko to straciło sens i kolor. 

Stoisz niby niedaleko, ale jednocześnie dzielą nas kilometry. 

Choć twa twarz nadal wygląda tak samo...


To jak żałoba, lecz bez wieńców i cierni. 

Kiedyś byliśmy sobie tak wierni. 

Dziś ważymy słowa, wszystko brzmi sztucznie. 

Chcę zamknąć w końcu ten rozdział, chodź serce nadal się tłucze. 

Nie było tu zdrady czy kłamstwa wielkiego, 

Ale straciłam Cię na zawsze, zrobiłaś z siebie ,,obcego" 


Stoję osobno, daleko, gdzieś na granicy. 

Tam już nikt o pomoc w ciemnościach nie krzyczy. 

Zabieram wszystko z naszej wspólnej skrzyni. 

Nie czuje gniewu, nie czuje twej winy. 

Po prostu chcę odejść ze smutkiem swym całym, 

Z przekonaniem, że nawet najmocniejszy węzeł, 

Może zostać rozwiązany...

25 maja 2026

Wiersz ,,Cisza"

 Mamy ten sam kod, którym otwieramy wspólne wspomnienia, 

Te same żarty, co dzisiaj już nie śmieszą. 

Patrzę na Ciebie, lecz nie widzę w Tobie nic. 

Nie widzę tej samej twarzy, co wcześniej. 


Szliśmy przez życie z jedną latarką, 

Dzieląc wszystko na pół. 

Lęki, zachwyty- nie było to ważne, 

Czułam, że w Tobie spokojny mam dom. 

Dziś nasze drogi nagle się rozchodzą, 

Prowadzą w zupełnie inne miejsca. 


W oddali nasze martwe marzenia i plany. 

One tak długo nam sens nadawały. 

A teraz? 

Leżą niczym potłuczone szkło. 

Między nami dystans.

Nie ma rozmów, nie ma śmiechu. 

Jest głucha cisza. 


Bez winy. 

Bez wybuchu. 

Jest tylko narastająca ciągle cisza. 

Codziennie coraz bardziej znikasz z moich oczu. 

Codziennie coraz mocniej odchodzisz z mojego serca. 


I chodź to boli, jak sto noży wbitych w serce, 

To liczę na to, że teraz czujesz szczęście. 

Mam pustą przestrzeń, 

Tam gdzie wcześniej było twoje ramię. 

Pora wziąć duży oddech, 

Schować do kieszeni naszą wspólną mapę. 

Pora pójść dalej... 


24 maja 2026

Artystyczne przemyślenia

 Siedzę na krawędzi wieżowca, patrząc w dół. 

Setki ludzi, którzy wyglądają jak małe mrówki. 

Krzyk, hałas i tłok. 

Słońce powoli chowa się za pobliskie drzewa, rzucając ostatnie uśmiechy w moją stronę. 

Zamykam oczy i próbuje wyciszyć się do takiego stopnia, żeby usłyszeć bicie swojego serca. 

Właśnie...

Ono nadal bije swoim nierównym rytmem.

Tak jakby tańczyło do jakiejś piosenki. 

Mój oddech spowalnia, a płuca spokojnie cieszą się tlenem, 

Mam teraz w swoich rękach całe życie. 

Jest ono takie kruche. 

Wydaje się być różą, która powoli gubi swoje piękne płatki aby zapaść w wieczny sen. 


Otwieram oczy, wracając do wszystkiego, co mnie otacza.

Przed oczami przebiega mi całe życie. 

Moje pierwsze kroki, pierwsze słowo.

Dzień w przedszkolu, moi rówieśnicy, urodziny.

Ale również odrzucenie, wytykanie palcami. 

Pierwsze rany na ciele i nieudane próby samobójcze.

To wszystko zagnieździło się w moim sercu, jak chwast, którego nie można wyrwać. 


Wstaje z zimnego betonu i ponownie staję, aby móc widzieć wszystko, co jest w dole. 

Każdy jest zabiegany i zajęty swoimi sprawami. 

Wystarczy jeden malutki krok i wszystko się skończy. 

Ale czy naprawdę warto?

Przecież to byłaby tylko satysfakcja dla moich wrogów, że w końcu się poddałam. 

Warto to wszystko skończyć? 

Podobno życie daje na barki tyle, ile człowiek jest w stanie unieść. 

Ono pokazuje, jakim jest się silnym i twardym. 

Wszystkie przeszkody są po to, żeby nauczyć się je przechodzić z podniesioną głową. 

W życiu nie ważne ile razy będziesz na glebie. 

Ważne jest ile razy dasz radę się podnieść.

22 maja 2026

Artystyczne przemyślenia

 Szłam wolnym krokiem po krawędzi szyn. 

Panował ciemny wieczór, przepełniony zapachem deszczu, który niedawno padał, mocząc cały krajobraz. 

W słuchawkach leciała jedna z wielu smutnych piosenek, kojarzących się z moim życiem. 

Wokoło słychać było jedynie warkot samochodów jadących po ulicy. 

Nikogo ani niczego tu nie było. 

Stanęłam na środku torów, podnosząc głowę w górę. 

Na niebie zaczęły pojawiać się pierwsze gwiazdy. 

Przez moją twarz przeleciał zimny, ale przyjemny wiatr. 

Lubiłam chodzić w odosobnione miejsca, bo spokojnie mogłam pomyśleć nad swoim życiem. 

Mogłam podjąć decyzje, które gniotły moje serce. 

Często wymykałam się z domu i szłam po prostu do lasu. 

Nikt i tak nie zwracał uwagi, czy jestem w swoim pokoju. 


Usłyszałam trąbienie pociągu, które odbiło się echem od wszystkich drzew. 

Wiedziałam, że pędząca maszyna lada moment pojawi się na zakręcie. 

Nie śpieszyło mi się, żeby zejść...

Zastanawiałam się czy nie lepiej położyć się na torach i w końcu o wszystkim zapomnieć. 

Nie byłoby bólu, cierpienia i smutku. 

Wreszcie od wszystkiego bym odpoczęła. 


Na zakręcie pojawiły się smugi świateł. 

Wzięłam głęboki oddech, przeszłam kilka kroków i zamknęłam oczy. 

Po chwili poczułam ogromny powiew wiatru a w uszach rozchodził się dźwięk kół jadących po szynach. 

Minęło kilka sekund i wszystko ucichło. 

W oddali mogłam dostrzec wagon maszyny, która powoli znikała w ciemności. 

19 maja 2026

Wiersz ,,Nadzieja"

 W pustym mieszkaniu, zegar cicho tyka. 

Odlicza minuty co są cięższe od kamieni. 

Pośrodku siedzi człowiek,

Oczy ma puste i serce rozbite. 


Poranek dla niego kawą już nie pachnie. 

Rano zza okna ptaków nie słyszy. 

Każdy dzień jest dla niego identyczny- 

Szary, zimny i bólem przepełniony. 


Ludzie widzą, 

Ludzie gadają. 

,,Gdzie Twój uśmiech"

,,Wyjdź do ludzi to przejdzie"

,,Przestań się użalać, inni gorzej mają"


Ale oni się nie znają. 

Oni mroku tego nigdy nie widzieli. 

Nigdy w ich życiu depresja obok nie siedziała. 

Nigdy im sensu życia nie odebrała. 


Oni sprawy sobie nie zdają, 

Jak ludzie z depresją ciężkie życie mają. 

Ona gorące serca w zupełną pustkę zamienia, 

Powoli odbiera najlepsze wspomnienia. 

Człowiek przez nią myśleć zaczyna, 

Że jest ciężarem dla wszystkich wokoło. 


Wieczorami w ciemności ciężej się oddycha. 

Myśli krążą jak sępy nad padliną. 

W głowie ciągle walka,

Serce żalem przepełnione. 

A sen jak na złość nie przychodzi. 


Telefon prawie zawsze milczy.

A jak dzwoni to brak jest sił by odebrać. 

Bo jak wytłumaczyć komuś, że własny oddech waży tonę?

Jak opisać ból, którego fizycznie nie widać? 


Ludzie nie zdają sobie sprawy,

Ile depresja tak naprawdę ma twarzy. 

Czasem wygląda jak chłopak wesoły, 

Co ze znajomymi ciągle żartuje. 

Czasem wygląda jak matka, 

Która na siłę wstać rano musi. 

Czasem jak dziewczyna w autobusie, 

Co pustym wzrokiem za okno patrzy.

Oni wszyscy szukają powodu, 

By wrócić tego dnia do domu. 


A najgorsze są noce najczarniejsze. 

Wtedy wszystko uderza dwa razy mocniej- 

Strach

Samotność

Poczucie winy

Poczucie beznadziei. 

Nocami człowiek walczy sam ze sobą,

Przegrywając ciągle z tym co złe. 


A mimo to gdzieś w środku tli się nadzieja. 

Schowana gdzieś pod gruzami serca. 

Ukryta jak najcenniejszy skarb. 

Brzmi jak cichy szept: 

,,Daj radę jeszcze jeden dzień"


I może właśnie to upaść całkiem nie pozwala.

A człowiek nadal czeka, 

Na choćby jeden telefon. 

Na czyjąś dłoń na ramieniu.

Na koniec łez. 

Na odwagę by przyznać się: 

,,Nie daje już rady sam"


Człowiek sam nie da rady, 

Udźwignąć ciężaru cierpienia. 

Gdy depresja wprost w oczy kłamie, 

Że wszystko jest skończone. 


Po najzimniejszej zimie,

Zawsze wiosna przychodzi. 

Powoli. 

Niepewnie. 

Trzeba czekać długo. 

Ale zawsze wraca. 


I być może pewnego dnia

Człowiek, który sensu w jutrze nie widział. 

Otworzy okno wraz ze śpiewem ptaków, 

I pierwszy raz od dawna poczuje, 

Że życie pachnie radością. 

17 maja 2026

Wiersz ,,Szarość"

Świat w jednej chwili rozpadł się na kawałki. 

Rozmył się w dniach, co nic już nie znaczą. 

Zegar na ścianie zwolnił odliczanie, 

Sekundy się dłuższą jakby trwały godzinę. 


To nie jest smutek, co tylko rzęsy podlewa. 

To cisza. Głucha cisza co wszystko zabiera. 

Każdy uśmiech jakby na wagę złota, 

Każdy oddech cięższy do wzięcia. 


Ściany w pokoju jakby się zbliżyły do siebie. 

Łóżko jakby nie miało końca, by z niego zejść. 

Czuje się w nim, jak na wyspie pośrodku oceanu. 

Powieki robią się ciężkie jakby tonę ważyły. 

A w myślach nadzieja, że to tylko zły sen. 


Lecz rano słońce wstaje i świeci zbyt jasno. 

Budzi do świata co biegnie i krzyczy. 

A ja stoję pośrodku, jakby za szkłem, 

Czując totalną pustkę i szarość, 

Licząc, że złych dni w końcu przyjdzie kres...


15 maja 2026

,,List" do depresji

 Droga depresjo, 

Zabrałaś mi wszystko, co mogłam tylko mieć. Pokazujesz mi tylko jedno zakończenie, tragiczne zakończenie. 

Zostałaś stworzona na tym świecie tylko po to, aby sprawiać ból. Po to, aby zabierać to, co najcenniejsze. 

Zgasiłaś wszystkie światła na mojej drodze, nie ostała się nawet najmniejsza latarnia. 

Pozwalasz tonąć mi w lawie niespełnionych marzeń, planów, nigdy niewypowiedzianych myśli. 

Sprawiłaś, że mój oddech boli coraz mocniej każdego dnia. Sprawiłaś, że wstanie z łóżka to dla mnie jak wejście na wysoką górę. 

Czuję, jakbym sama dla siebie była wrogiem. Czuje ciebie pełzającą wewnątrz mojego ciała, umysłu i serca. 

Ściągasz mnie codziennie na samiutkie dno. Nie pozwalasz myśleć pozytywnie. 

Przez Ciebie psuje wszystkie przyjaźnie. 

Przez Ciebie ranię osoby, na których mi zależy.

Przez Ciebie straciłam skrzydła, które mnie wznosiły do góry. 

Depresjo...

Odejdź w końcu ode mnie. Wyjdź z mojego życia raz na zawsze. 

Pozwól mi w końcu wstać z kolan. 

Daj mi chociaż jeden dzień bez Ciebie na ramieniu. 

Nie chce już przez Ciebie cierpieć, nie chce już przez Ciebie płakać. 

Jesteś wrogiem bez twarzy i ciała, ale znajdę sposób żeby Cię pokonać. 

Będę walczyć codziennie, do samego końca. 

Nawet jeżeli ta walka będzie musiała trwać do końca mojego życia. 

Nie dam Ci satysfakcji, że wygrałaś

12 maja 2026

Wiersz ,,Czy zostaniesz?"

 Zostaniesz przy mnie chociaż miałby runąć świat? 

Czy pozwoliłbyś mi odejść, gdybym Tego chciała? 

Stanąłbyś w mojej obronie przeciwko całej armii? 

Chciałabym móc pokazać Ci wszystko, co dałeś mi w życiu. 

Radość.

Szczęście. 

Szanse na lepszy dzień. 

Wiem, że nie umiem powiedzieć Ci co czuje moje serce. 

Wiem, że spowodowałam wiele łez, które nie powinny płynąć. 

Nawet nie wiesz, jak mi trudno udawać, że wszystko jest w porządku. 

Ten cały świat mnie przygniata. 

Nie pozwala mi oddychać. 

Wiele razy chciałam to wszystko rzucić. 

Uciec gdzieś daleko, żeby nikt mnie nie znalazł. 

Często Cię ranię, ale staram się tego nie robić. 

Zdarza się, że mnie nie rozumiesz. 

Ale są momenty, że ja sama siebie nie rozumiem. 

Staram się pokazać, że jestem warta Twoich uczuć. 

Jednak coraz częściej mam wątpliwości czy tak jest.