W pustym mieszkaniu, zegar cicho tyka.
Odlicza minuty co są cięższe od kamieni.
Pośrodku siedzi człowiek,
Oczy ma puste i serce rozbite.
Poranek dla niego kawą już nie pachnie.
Rano zza okna ptaków nie słyszy.
Każdy dzień jest dla niego identyczny-
Szary, zimny i bólem przepełniony.
Ludzie widzą,
Ludzie gadają.
,,Gdzie Twój uśmiech"
,,Wyjdź do ludzi to przejdzie"
,,Przestań się użalać, inni gorzej mają"
Ale oni się nie znają.
Oni mroku tego nigdy nie widzieli.
Nigdy w ich życiu depresja obok nie siedziała.
Nigdy im sensu życia nie odebrała.
Oni sprawy sobie nie zdają,
Jak ludzie z depresją ciężkie życie mają.
Ona gorące serca w zupełną pustkę zamienia,
Powoli odbiera najlepsze wspomnienia.
Człowiek przez nią myśleć zaczyna,
Że jest ciężarem dla wszystkich wokoło.
Wieczorami w ciemności ciężej się oddycha.
Myśli krążą jak sępy nad padliną.
W głowie ciągle walka,
Serce żalem przepełnione.
A sen jak na złość nie przychodzi.
Telefon prawie zawsze milczy.
A jak dzwoni to brak jest sił by odebrać.
Bo jak wytłumaczyć komuś, że własny oddech waży tonę?
Jak opisać ból, którego fizycznie nie widać?
Ludzie nie zdają sobie sprawy,
Ile depresja tak naprawdę ma twarzy.
Czasem wygląda jak chłopak wesoły,
Co ze znajomymi ciągle żartuje.
Czasem wygląda jak matka,
Która na siłę wstać rano musi.
Czasem jak dziewczyna w autobusie,
Co pustym wzrokiem za okno patrzy.
Oni wszyscy szukają powodu,
By wrócić tego dnia do domu.
A najgorsze są noce najczarniejsze.
Wtedy wszystko uderza dwa razy mocniej-
Strach
Samotność
Poczucie winy
Poczucie beznadziei.
Nocami człowiek walczy sam ze sobą,
Przegrywając ciągle z tym co złe.
A mimo to gdzieś w środku tli się nadzieja.
Schowana gdzieś pod gruzami serca.
Ukryta jak najcenniejszy skarb.
Brzmi jak cichy szept:
,,Daj radę jeszcze jeden dzień"
I może właśnie to upaść całkiem nie pozwala.
A człowiek nadal czeka,
Na choćby jeden telefon.
Na czyjąś dłoń na ramieniu.
Na koniec łez.
Na odwagę by przyznać się:
,,Nie daje już rady sam"
Człowiek sam nie da rady,
Udźwignąć ciężaru cierpienia.
Gdy depresja wprost w oczy kłamie,
Że wszystko jest skończone.
Po najzimniejszej zimie,
Zawsze wiosna przychodzi.
Powoli.
Niepewnie.
Trzeba czekać długo.
Ale zawsze wraca.
I być może pewnego dnia
Człowiek, który sensu w jutrze nie widział.
Otworzy okno wraz ze śpiewem ptaków,
I pierwszy raz od dawna poczuje,
Że życie pachnie radością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz