Zaczęło się od drobnych rzeczy,
Od kilku niedomówień usłyszanych w locie.
Od ,,nie mam czasu", gdy tonęłam w błocie.
Codzienne sprawy, pośpiechy, nowe twarze.
Nie przypuszczałam co się jeszcze wydarzy.
Myślałam, że przyjaźń jest lądem stałym,
Nie do ruszenia przez żadne trzęsienia.
Lecz pewne rzeczy są jak rzeka, co brzegi cicho podmywa.
Powoli znikały żarty, godzinne rozmowy.
Dziś, gdy o Tobie myślę, zdaje sobie sprawę, że mało wiem.
Co jesz, kogo kochasz czy wciąż to samo Cię śmieszy.
Nasz wspólny świat nagle stał się tylko tłem.
Nasz historia jest teraz jak zakurzona książka.
Pełno tam ważnych zdań, lecz dzisiaj nikt już tam nie zagląda.
Wspólne wyjazdy, wakacje, wspomnienia,
Wszystko to straciło sens i kolor.
Stoisz niby niedaleko, ale jednocześnie dzielą nas kilometry.
Choć twa twarz nadal wygląda tak samo...
To jak żałoba, lecz bez wieńców i cierni.
Kiedyś byliśmy sobie tak wierni.
Dziś ważymy słowa, wszystko brzmi sztucznie.
Chcę zamknąć w końcu ten rozdział, chodź serce nadal się tłucze.
Nie było tu zdrady czy kłamstwa wielkiego,
Ale straciłam Cię na zawsze, zrobiłaś z siebie ,,obcego"
Stoję osobno, daleko, gdzieś na granicy.
Tam już nikt o pomoc w ciemnościach nie krzyczy.
Zabieram wszystko z naszej wspólnej skrzyni.
Nie czuje gniewu, nie czuje twej winy.
Po prostu chcę odejść ze smutkiem swym całym,
Z przekonaniem, że nawet najmocniejszy węzeł,
Może zostać rozwiązany...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz