18 września 2026

List do Ciebie, którego wciąż brakuje

 Wiesz...czasem patrzę na swoje całe życie i tak myślę, że przecież mam już pozornie wszystko. Mam przecież powody do uśmiechu. Mam pełno ludzi wokół siebie. Mam nowo poznanie miejsca, nowe twarze, nowe rozmowy i kolejne wieczory, które powinny być piękne. Mogę wyjść, napić się czegoś, śmiać się w klubie do rana i przez kilka godzin umieć zapomnieć o tym, że czegoś mi brakuje. 

Ale potem wracam do domu i zapada głucha cisza. I nagle okazuje się, że w tym ,,wszystkim" wciąż mi brakuje tej jednej osoby. 

Ciebie. 

To trochę dziwne i głupie, że czyjaś nieobecność może być o wiele większa niż obecność całego świata. 

Mogę mieć pełne ręce rzeczy. Zapełniony kalendarz. Telefon pełny wiadomości i połączeń. Ludzi, którzy tylko czekają, aż zechce spędzić z nimi czas. Mogę być w miejscach, o których marzyłam. Mogę wciąż poznawać nowych ludzi i tworzyć codziennie nowe wspomnienia. 

A mimo to jest we mnie miejsce, którego nikt nie potrafi zająć. Bo ja nie tęsknie za tym, żeby koło mnie był byle ktoś. Tęsknie za Tobą. 

Za twoim cudownym głosem. Za tym, jak umiałeś zaczarować nawet zwyczajną chwilę tak, by stawała się ona ważna. Za rozmowami, które trwały nieraz godzinami. Za świadomością, że jesteś i mogę do ciebie w każdej chwili napisać. 

Mam tyle Ci do powiedzenia...

Tak dużo rzeczy wydarzyło się, odkąd nie ma Ciebie tak blisko mnie. Czasem układam sobie w głowie nasze nieodbyte rozmowy. Wyobrażam sobie, że nagle bez powodu do mnie dzwonisz a ja nie umiem nic powiedzieć, mając przygotowane tysiące słów do ciebie. 

Chciałabym Ci móc o tym wszystkim opowiedzieć. 

O tym, co się u mnie przez ten czas zmieniło.

O ludziach, których udało mi się poznać. 

O miejscach, w których byłam. 

O rzeczach, z których się cieszyłam.

O tych wszystkich momentach, gdy chciałam do Ciebie napisać ale zawsze zatrzymywałam palec na ekranie, przypominając sobie, że już nie mogę. 

I chyba to mnie boli najbardziej. Miałam tobie tyle rzeczy do powiedzenia, ale musiałam nauczyć się milczeć. 

Nie wiem w sumie czy ty pamiętasz jeszcze cokolwiek, tak jak pamiętam ja. Może dla ciebie czas zadziałał na twoją korzyść. Może już dawno nauczyłeś się żyć beze mnie. Może już masz nowe plany, ludzi, nowe życie. 

A ja? Ja nadal czasami czekam. Ale nie tak, jak czekasz na pociąg, który nie przyjedzie czy na wiadomość, która nie przyjdzie. 

Czekam w ten głupi, cichy sposób, którego nie da się wyjaśnić. Zerkam na telefon, wiedząc, że już nigdy nie zadzwonisz. Nadal wyobrażam sobie, że nagle na ekranie pojawia się twoje imię. Że piszesz krótkie ,,hej" 

A wiem, że to wystarczyłoby, żeby moje serce zapomniało na chwilę, ile czasu próbowało się Ciebie oduczyć. 

Może przez to tak trudno jest mi ruszyć dalej. 

Bo można nauczyć się żyć bez czyjejś obecności, ale trudno nauczyć serce, że nie powinno na kogoś już czekać. 

Każdego dnia udaję, że jest już coraz lepiej. Ale prawda jest taka, że chciałabym czasami, żebyś do mnie wrócił. 

Nie musiałbyś obiecywać przyszłości ani naprawiać przeszłości. Chciałabym po prostu chociaż raz usłyszeć twój głos. Jeszcze raz mieć poczucie, że stoimy po tej samej stronie świata. 

Czasem nawet najbardziej szalone wieczory noszą w sobie pustkę, gdy z tyłu głowy mam myśl, że szkoda, że ciebie tu nie ma. 

I tak powoli żyje dalej.Śmieje się, poznaję nowe osoby, robię fajne rzeczy, buduje od nowa swoje życie. 

I jestem w sumie z tego dumna. Ale gdzieś między jednym a drugim dniem, istnieje wciąż część mnie, która zastanawia się, co by było gdybyś któregoś dnia zadzwonił. 

Może to naiwne i może już dawno powinnam przestać. Ale szczerze? Poczekam jeszcze trochę. 

Nie dlatego, że życie bez ciebie nie ma sensu, bo ma. Ale czasem są osoby, które zostają w sercu dłużej niż powinny. I ty właśnie zostałeś. 

I chyba jeszcze przez jakiś czas będę mieć Ci tyle do powiedzenia, że cały świat nie wystarczy, aby pozbyć się tęsknoty za jednym człowiekiem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz