Nie pamiętam już dnia,
W którym przestałem czekać na coś dobrego.
Po prostu chyba któregoś dnia
Przestałem całkiem wierzyć,
Że jutro może być lepsze od dzisiaj.
Budziłem się rano,
Zasypiałem wieczorem.
Mijałem kolejne dni, jak cień własnego życia.
Ale wtedy przyszłaś Ty.
Nie obiecałaś mi całego świata.
Nie kłamałaś, że nigdy już nic nie zaboli.
Po prostu ze mną zostałaś.
I do końca nie wiem, jak to zrobiłaś
Ale przy Tobie coś zaczęło wracać do mojego życia.
Najpierw pojawiło się coś małego-
Uśmiech, który pojawiał się nieświadomie.
Później głośny śmiech,
Który zaskoczył mnie samego.
Z czasem przyszła wielka tęsknota.
Bolała.
Ale była jasnym dowodem na to,
Że wreszcie na kimś mi zależy.
I pewnego dnia dotarło do mnie,
Że znowu chce mi się żyć.
Nie tylko istnieć.
Nie tylko dotrwać do kolejnego dnia.
Żyć.
Chce widzieć z Tobą zachody słońca.
Chcę zwiedzać miejsca, których nie znamy.
Chcę słuchać Twojego śmiechu,
Znać z tobą milion zwyczajnych chwil.
I pamiętać to wszystko lepiej niż ulubioną piosenkę.
Chcę doczekać z Tobą przyszłości,
Nawet jeżeli nie wiem, jak będzie wyglądała.
Pierwszy raz od bardzo dawna,
Nie przeraża mnie jutro.
Przeraża mnie za to myśl,
Że mogłoby cię w nim nie być.
Byłaś we mnie nawet wtedy,
Gdy sam dla siebie nie umiałem być dobry.
Zobaczyłeś we mnie blask światła,
Gdy ja widziałem tylko ciemność.
Może nigdy nie zrozumiesz ile dla mnie znaczyło:
jedno Twoje spojrzenie,
Jedno zdanie ,,jestem obok",
Jedno mocne przytulenie.
To wszystko mówiło mi więcej
Niż tysiące słów.
Nie naprawiłaś całego mojego świata.
Naprawiłaś we mnie wiarę,
Że na tym świecie jest jeszcze coś warte przeżycia.
I jeżeli kiedyś zapytasz,
Czym jesteś w moim życiu-
Nie powiem Ci, że wszystkim.
Bo wszystko to nadal za mało.
Powiem za to, że jesteś powodem,
Dla, którego chce otwierać oczy rano.
Powodem dzięki którym,
Przyszłość przestała mieć pustą kartkę.
Powodem dla którego,
Znowu staram się pokochać życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz