Nie mów żadnego słowa.
Kocham, gdy między nami panuje cisza.
Gdy nie ma żadnych słów.
Jest tylko twój oddech.
Patrzysz wtedy na mnie jak na coś,
Czego powinnaś unikać.
Przychodzisz zawsze późno.
Traktujesz noc jak wymówkę.
Zostawiasz swój świat za drzwiami mieszkania.
Zostawiasz tam jego wiadomości,
Jego natarczywe pytania,
Zostawiasz niepewne ,,jutro".
U mnie jesteś inna.
Rozpuszczasz swoje rude włosy,
A razem z nimi wszystkie swoje zasady.
Podchodzisz do mnie powoli.
Tak blisko, że oboje wiemy, że dzieli nas jeden krok
Od czego, od czego nie ma już odwrotu.
Nie pytasz mnie, czego chcę.
Ty to wiesz.
A ja w zamian nie pytam dlaczego wciąż wracasz.
Ja to wiem.
Kocham noce, w których nie ma większych uczuć,
Ale wciąż zostawiają one ślad po sobie.
Twoje delikatne palce...
Zaciskasz je na mojej koszulce,
Jakbyś próbowała zatrzymać chwilę.
Nie zatrzymuj.
Niech ona dalej płynie.
Niech rano zdejmie z nasz wszystko,
Oprócz tego uczucia pod skórą,
Które zostanie z nami na długo.
Rano ubierzesz znowu się w ciszę i spokój.
Spojrzysz na telefon.
Znowu będziesz tą osobą,
Którą wszyscy znają.
A ja stanę się tylko wspomnieniem,
Które nie będzie ważne w żadnej historii.
Czasem przypomnisz sobie znowu tę noc.
I pomyślisz, że chciałabyś przeżyć ją znowu.
I wrócisz.
Bo niektóre granice są po to,
Aby ciągle je przekraczać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz